Polska w Naddniestrzu czyli wspomnienia z Mołdawii.

Jak zacząć wspomnienia z podróży życia? Jak rozpocząć opis „wyprawy z misją”? Naddniestrze- to klucz w całej układance słów, która zaleje za chwilę białe pole dokumentu tekstowego.

We wrześniu na zaproszenie Towarzystwa Kultury Polskiej „Jasna Góra” wraz z trojgiem przyjaciół udałem się do Naddniestrza z zadaniem nauki języka polskiego tamtejszą społeczność polską. Trzeba przyznać, że było to szalone zadanie wziąwszy pod uwagę fakt, iż nie posiadałem żadnego doświadczenia w tego typu przedsięwzięciach. Kiedy po 3 dniach od wyjazdu z Warszawy dotarłem do Tyraspola miałem wrażenie że cofnąłem w czasie. Stolica Naddniestrza na pierwszy rzut oka nie zachwyca; pomnik Suvorova w centrum, latający Lenin przy parlamencie- typowe miasto z architekturą socjalistyczną. Jednak kiedy coraz bardziej poznawałem to miasto zacząłem odrywać jego uroki: cerkwie prawosławne, malowniczą dolinę Dniestru. Ale prawdziwe oblicze Tyraspola tkwi w jego mieszkańcach- o czym później.

Wraz z Gustawem mieliśmy okazję uczyć polskiego w Tyraspolu i Benderach. W poniedziałki, środy oraz piątki prowadziliśmy zajęcia w stolicy dla dwóch grup: początkującej i zaawansowanej. W Benderach gościliśmy we wtorki, czwartki i soboty. Uczyliśmy ok 20-30 osób. Byliśmy mile zaskoczeni ogromnym zaangażowaniem wszystkich słuchaczy. Oprócz zajęć z języka poruszaliśmy tematy związane z historią i kulturą naszego kraju. Udało nam się nauczyć mieszkańców Bender pieśni „Warszawskie dzieci” i „Życzymy, życzymy”. Z grupą zaawansowaną bawiliśmy się łamańcami językowymi. Pamiętaliśmy również o przygotowywaniu prac domowych dla naszych uczniów- wszystko jak w prawdziwej szkole. W czasie wolnym zwiedzaliśmy Tyraspol, Bendery, Kickany.

Dzięki tym zajęciom ja również wiele nauczyłem się od mieszkańców Naddniestrza. Zawsze wspominam ich jako spontanicznych, otwartych, życzliwych i prawdziwych ludzi. To właśnie oni tworzą prawdziwy krajobraz Naddniestrza.

Podróż do Naddniestrza dała mi ogromne doświadczenie, ale była również okazją do poznania wspaniałych ludzi, którym jestem za wszystko bardzo wdzięczny.

Podróże, w które wyruszamy zawsze czegoś nas uczą. Niektórzy zdobywają doświadczenia we wspinaniu się po Górach Skalistych w Kolorado, inni zakochują się w kulturze Aborygenów, a jeszcze inni fascynują się widokami zachodzącego słońca nad Morzem Czerwonym. Podróż do Naddniestrza nie daje takich wspomnień z prostego powodu. W tej krainie nie ma gór ani morza, ale są za to wspaniali ludzie. Francuski pisarz Marcel pisał, że „prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na poszukiwaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu.” Dziękuję wszystkim Polakom oraz sympatykom kultury i języka polskiego z Naddniestrza za to, że dali mi nowe spojrzenie.

Mateusz Smoliński

Ciekawe zdjęcia w Galerii - Wspomnienia z Mołdawii

 

Kilka dużych zdjęć

  • 40
  • 37
  • 39